Darmowy PDF od @hantleitalerz
Niedziela, 14:00. Leżysz płasko na kanapie, zamawiasz kebsa i obiecujesz sobie, że od poniedziałku wracasz do formy.
Poniedziałek, 8:00. Kawa nr 2, oczy jak u pandy, trening przekładasz na jutro. I tak od tygodni.
Idziesz do lekarza, robisz badania. Słyszysz: „Wszystko w normie."
Wracasz do domu z tym samym brakiem energii, tym samym brzuchem i tym samym poczuciem, że coś tu nie gra.
Bo „norma" laboratoryjna oznacza tyle, że nie jesteś chory na papierze. Nie oznacza, że Twoje ciało działa tak, jak powinno u faceta, który trenuje, pracuje głową i żyje intensywnie.
Ten PDF pokazuje:
Zakresy referencyjne w laboratoriach są tworzone na podstawie ogólnej populacji.
W tej populacji jest 60-latek z cukrzycą, student który nie wstaje z łóżka i nastolatka na diecie sokowej. Twoja „norma" jest uśredniona z ich wynikami.
<aside> 🔬
BADANIE
Bhasin et al., „Testosterone therapy in men with hypogonadism", Journal of Clinical Endocrinology & Metabolism, 2018. Wykazano, że mężczyźni z testosteronem w zakresie 300–400 ng/dL (technicznie „w normie") zgłaszali objawy identyczne jak mężczyźni z klinicznie niskim T: spadek libido, zmęczenie, utrata masy mięśniowej, wzrost tkanki tłuszczowej.
</aside>
Oznacza to, że możesz mieć testosteron 370 ng/dL, witaminę D na poziomie 18 ng/ml i ferrytynę 25 μg/L, a lekarz powie Ci „jest OK".
Tymczasem Twoja regeneracja, energia i skład ciała mogą być mocno poniżej tego, co jest dla Ciebie optymalne.